Krzysztof Kasprzak: Wciąż czekam na największy sukces

Krzysztof Kasprzak bezapelacyjnie wygrał w październiku 2019 roku na torze w Gdańsku finał turnieju o Złoty Kask. Zawodnik Stali Gorzów wywalczył wówczas komplet punktów, co dało mu prawo do występu w turnieju Grand Prix Challenge, zaplanowanym w chorwackim mieście Gorican 22 sierpnia. Wcześniej jednak będzie bronił głównego trofeum na obiekcie w Bydgoszczy.

Na początek wypada zapytać, czy ty i twoje najbliższe otoczenie jesteście zdrowi?

– Na szczęście tak, wszystko jest ok, dziękuję bardzo. Mamy się wspaniale. Jesteśmy zdrowi, a to najważniejsze.

Wygrałeś zeszłoroczny finał turnieju o Złoty Kask w Gdańsku, co ostatecznie dało ci miejsce w turnieju Grand Prix Challenge, jedziesz też w cyklu Tauron SEC. Ten sezon miał jednak wyglądać zupełnie inaczej, zdążyłeś się już przyzwyczaić do innych niż zwykle warunków?

– Sezon jest równy dla wszystkich, nie ma co za dużo o tym myśleć. Pozostaje czekać na powrót do normalności. Mieliśmy mało jazdy przed sezonem, nie odbywały się sparingi, niektórym było łatwiej się dopasować, innym trudniej. Co do startów w międzynarodowych imprezach, średnio poszło mi w zawodach SEC w Toruniu, a później niespecjalnie dobrze trafiłem z ustawieniami silników na turniej w Bydgoszczy, co później przełożyło się też niestety na ligę. Ale nie będę przesadnie narzekał. Muszę popracować nad sprzętem, tu wciąż widzę największe rezerwy. W Gnieźnie, podczas ostatniego turnieju SEC, było już zdecydowanie lepiej, pojechałem w finale. Jak często powtarzam, silnik potrafi zbudować, ale i zniszczyć zawodnika.

W jakim miejscu swojej kariery jesteś teraz? Bliżej jej końca czy jeszcze sporo przed tobą?

– Mniej więcej w połowie. Nadal czekam na największy sukces w sporcie żużlowym, który los zabrał w 2014 roku bo miałbym upragniony tytuł mistrza świata. Bardzo dużo już w tym sporcie osiągnąłem, ale brakuje mi tego jednego osiągnięcia, by czuć się nasyconym. Stać mnie jeszcze na wiele, fizycznie czuję się bardzo dobrze.

Czy tak długie przymusowe wolne, spowodowane epidemią koronawirusa SARS-CoV-2, miało wpływ na twoją formę w tym roku?

– Myślę, że to tak nie działa. Cały czas jestem gotowy do jazdy i zawsze przygotowany na 100%. To, że sezon rozpoczął się później nie miało wpływu na formę. Warunki na torze dla wszystkich są takie same. Tylko jeden ma więcej szczęścia do ustawień sprzętu, a drugi mniej

Jaki masz cel na 2020 rok – zarówno indywidualny jak i drużynowy?

– Cel jest, był i będzie zawsze taki sam. Wygrywać jak najwięcej wyścigów, wszędzie gdzie się pojawiam i oczywiście być zdrowym.

Jak czujesz się na torze w Bydgoszczy, który uchodzi za jeden z ulubionych przez wielu zawodników. Masz o nim podobne zdanie?

– Wspomnienia z Bydgoszczy mam świetne. Wygrałem tam swoje pierwsze zawody Speedway Grand Prix. Tor jest dobry, jak wszędzie, gdzie masz od pierwszego biegu dopasowany sprzęt, który jedzie szybko. Można się pościgać i w poniedziałek będzie na pewno ciekawie. Prz okazji dziękuję wszystkim moim sponsorom, rodzinie i całemu teamowi za pomoc w tym ciężkim dla nas wszystkich okresie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich kibiców, życząc dużo zdrowia i uśmiechu. Do zobaczenia na zawodach!