Tomasz Lorek przyjął zaproszenie na Zorros Final Show

 

Jest taki głos, który kojarzy się ze sportem żużlowym. Głos, który w swej barwie przenosi wiele emocji, w merytoryce dostarcza ogrom anegdot. Na jego wizytówce widnieje motto “Kocham gadać”. Sam w sobie jest skarbnicą wiedzy i literackim mistrzem dbającym o czystość słowa. Tak, to właśnie Tomasza Lorka, nie może zabraknąć na imprezach rangi nie tylko światowej, ale i sentymentalnej. Któż inny może zabrać nas w lepszą podróż śladami Magnusa Zetterstroema?

Tam gdzie zaczyna i kończy się historia, nie może zabraknąć ciepła jego głosu. Tomasz Lorek również przyjął zaproszenie na Zorros Final Show i umili kibicom ten jakże sentymentalny dzień.

Ja miałem to szczęście, że załapałem się na okres względnej prosperity żużla” – prawi sentymentalny Zorro. „Słyszałem, że twój syn chce być golkiperem. Szwecja potrzebuje nowego Thomasa Ravelli…” – odzywam się do Magnusa. „Yeah, Lechia, czwartek, trening” – żartuje Magnus, a przy tym popisuje się czystą polszczyzną. „Mój syn Kevin trenuje piłkę nożną. Chce być bramkarzem. Większa konkurencja aniżeli w speedwayu, ale i większe apanaże. Skoro sprawia mu to przyjemność, niech próbuje sił w futbolu. Strzeże bramki w IFK Eskilstuna. Był na tygodniowym zgrupowaniu z piłkarzami AFC Bournemouth. Córka Sandra zakochała się w łyżwiarstwie figurowym, a moja partnerka Annelia uprawiała piłkę ręczną. Teraz będę prowadził bardziej osiadły tryb życia, choć bynajmniej nie jest mi lekko, że odstawiam motocykl…” – indywidualny mistrz Szwecji z 2008 roku wykąpał się w wannie zadumy.

Te i wiele więcej tajemnic z życia Magnusa, opisanych słowami Tomasza Lorka, będzie można przeczytać w programie zawodów Zorros Final Show.

Zapraszamy 1 kwietnia na stadion przy ulicy Zawodników 1 w Gdańsku.